14 grudnia   2025 r

W tym wydaniu:
-Idą Święta
– Ciąg dalszy upiększania Burloch Areny
-Centrum Inicjatyw Społecznych zaprasza
-Izolda Kwiek – romska orzegowianka
-Orzegów na dawnej fotografii
-Z dawnej prasy -Orzegów 1909 r.
-Zdjęcie tygodnia
-Orzegowianie na szklanym ekranie

 

Idą  Święta 

Piękne wprowadzenie w okres oczekiwania na Święta  Bożego Narodzenia. Wokalne popisy uzdolnionych dzieciaków z orzegowskiego przedszkola sióstr Św.Elżbiety.

 

 

 

 

   Ciąg dalszy  upiększania Burloch Areny 

 

 

Ostatnio  na orzegowskim portalu  zaprezentowane zostały zdjęcia    nowo powstałych schodów  na  terenie Burloch Areny.  Nieco wcześniej  ukazały się tu  ujęcia  z nowymi licznymi nasadzeniami  drzewek na tym terenie. To nie jedyne  korzystne zmiany jakie zaszły na tym obiekcie. W ostatnim kwartale tego roku zaczęto realizować nieco zaległy już w czasie zwycięski  projekt Budżetu Obywatelskiego z roku 2024.

Projekt pod nazwą – Burloch Arena -upiększamy i dbamy o przestrzeń wokół nas dotyczył  kilku odrębnych tematów .

Obok wymienionych dotyczył również wykonania oświetlenia wokół boiska do koszykówki, a także powstania   miejsc  do gromadzenia  segregowanych śmieci, co zawarte zostało w poniżej przedstawionych punktach.

– Zakup i zamontowanie  estetycznej wiaty śmietnikowej
-Zlokalizowanie /wkomponowanie  wiaty w taki sposób w otoczenie ośrodka, aby nie dominowała przestrzeni.  Ma to pozwolić  na usunięcie licznych śmietników zlokalizowanych przy budynku szatniowym i przestrzeni przed Burloch Cafe.
– Zakup  i zamontowanie  koszy na śmieci do segregacji odpadów.

 

Dzięki zamontowanej estetycznej wiacie śmietnikowej obiekt pozbędzie się  kontenerów na śmieci niezbyt fortunnie ustawionych w okolicy  betonowych stolików do gier planszowych .

W kilku miejscach na terenie Burloch Areny ustawiono takie pojemniki na segregację śmieci . Wypada mieć nadzieję ,że zniknie w znaczący sposób dotychczasowy wstydliwy problem z zaśmiecaniem naszego obiektu.

 

 

 

 

Szczegóły projektu

wejdź tu 

 

 

Centrum Inicjatyw Społecznych zaprasza 

 

 

 

 

 

 

Izolda Kwiek -Romska orzegowianka 

 

 

Wśród wielu polskich Romów, obdarzonych talentem literackim, Izolda Kwiek  jak się  o niej mówi błyszczy niczym diament pierwszej wody. Znawcy cygańskiej poezji stawiają ją zaraz po słynnej Papuszy. Jest nie tylko uznaną poetką, tancerką ale też  działaczką społeczną min. prezesem Stowarzyszenia Romów ,,Gandi”,którego głównym celem jest pomoc społeczności romskiej. Jest też tłumaczką języka romskiego , brała udział w sprawach sądowych,wpomagając  w zakładach karnych i przy wokandach, tłumacząc dokumenty. W szkole podstawowej 36 była asystentem edukacji romskiej.W 2019 roku została laureatką konkursu ,,Anioł Kultury ”

Była założycielką i kierownikiem zespołów romskich ,,Tabor ” oraz ,,Mały Tabor”
Brała udział jako aktorka w filmach ,,Czarne Serce” oraz  produkcji z 1987 r w reżyserii Kazimierza Kutza ,,Komedianci z wczorajszej ulicy” Członek jury Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Kultury Romów w Ciechocinku. Występowała z zespołem w Polsce i Europie.
Wydano kilkanaście  tomików jej wierszy.
W Orzegowie osiadła na dobre jakby przecząc ogólnie tezie ,że Cygan w miejscu nie usiedzi, a wędrowanie ma w genach.

 

Aż dziw, że do tej pory na  orzegowskiej stronie nie ukazało się to nagranie  emitowanego przed ponad 2 laty w TV Katowice felietonu zrealizowanego dla programu „Dej pozór: Szoł tok Izoldy Czmok”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Orzegów na dawnej fotografii

Jeszcze dobrze się nie oswoiliśmy z myślą, że wokół nas poznikały kopalnie, a tu powoli trzeba się przyzwyczajać do braku pieców węglowych w  naszych mieszkaniach.

Oglądając takie zdjęcia w ciepełku , z perspektywy tych którym  zapewnia  je centralne ogrzewanie dostrzegamy, wspominając swoje dawne czasy, jak te piece  były absorbującym  wyposażeniem mieszkania. Centralne ogrzewanie jest  i  nikt mu nie poświęca w żaden sposób większej  uwagi.  Z piecem jest zupełnie inaczej Jego posiadanie wiązało się z tym ,że chcąc nie chcąc  należało  mu było poświęcić zawsze trochę swojego czasu.

Kiedy węgiel został  przytransportowany pod dom  trzeba go było  znieść do piwnicy  lub   przez okienko łopatą   z chodnika  go tam załadować. Zimą z tej piwnicy czasem po kilka razy trzeba go było wnieść do mieszkania.
Z samego rana zimową porą gdy temperatura na zewnątrz sięgała niejednokrotnie -20 stopni i  mieszkanie się zdążyło przez noc wyziębić, niezbyt przyjemnym obowiązkiem było rozpalenie ognia.
Najpierw dokładnie z wnętrza pieca  trzeba było łopatką wybrać popiół  czy jak kto woli hasie . Potem  poszukać gazety ale takiej co już była czytana  i modlić się  ,żeby było jeszcze pod ręką drewno pod rozpałkę. Bo jak  go zabrakło, to trzeba było po nie schodzić na dół do piwnicy z nadzieją ,że klocki zostały wcześniej rozłupane siekierą na kawałki, bo używanie jej w tym celu  rankiem  byłoby nie wskazane.

Rozpalenie ognia to była dopiero połowa sukcesu. Potem już w zasadzie przez cały dzień  było tzw. pilnowanie ognia, tak aby nie dopuścić  by zgasł. Zgasnął i tak gdy na trochę dłużej wychodziliśmy z domu. I wtedy wszystko  trzeba było robić od początku.
Mieszkania w starszym budownictwie  nie dość że  wielometrażowe, to do tego o wiele wyższe niż obecne w blokach. Te dodatkowo są ocieplane. Dzięki termoizolacji temperatura w nich jest o wiele wyższa niż w budynkach z cegły.
W wielu przypadkach  tych większych pokoi  (,,bud”)  się nie ogrzewało . Najważniejszy był ogień w piecu  kuchennym, który nie tylko dawał ciepło ale przede wszystkim służył do gotowania i podgrzewania wody do mycia.

Dlatego też  życie domowe toczyło się najczęściej w kuchni.Tu były często telewizory czy radia .Nie opłacało się , robić ognia we wszystkich pokojach, tym bardziej jak połowę dnia większości domowników nie było w mieszkaniu.

Ani to sentyment , ani jakieś zbytnie narzekanie na to , że posiadanie pieca było czymś nadzwyczaj uciążliwym .Nikt tak wtedy nie myślał .Piec zapewniał ciepło i gorący posiłek i to w tym było najistotniejsze.

 

 

Lata 20.XX wieku kuchnia rodz.Gawron

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z dawnej prasy 

 

Orzegów 1909 rok

Szkarlatyna na początku XX wieku na Śląsku była bardzo groźną chorobą zakaźną o wysokiej śmiertelności , zwłaszcza u dzieci  z powodu braku skutecznego leczenia .Nie były wtedy jeszcze dostępne antybiotyki.
Przed wprowadzeniem penicyliny wskaźniki śmiertelności  na tę chorobę sięgały nawet 25% , a w niektórych rejonach Śląska w 1909 roku ,z którego pochodzi ten artykuł prasowy  odnotowano śmiertelność  na poziomie 30%

 Szkarlatyna dotykała głównie dzieci w wieku od jednego do pięciu lat i była postrzegana jako jedna z najbardziej niebezpiecznych chorób wieku dziecięcego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie tygodnia 

W oczekiwaniu na maluchów

 

Tzw. ,,poślizg „w terminologii budowlanej jest pojęciem ogólnie znanym i powszechnie występującym.  Nie koniecznie też  jak zwykle się to próbuje wyjaśniać wynika on z opieszałości wykonawców. W tym wypadku nie można niczego przesądzać. Fakt, faktem jednak to już się wydarzyło, poślizg nastąpił i prawdopodobnie żłobek przy ul Podlas ,który miał być oddany do użytku z początkiem października jak wiele na to wskazuje    uruchomiony zostanie dopiero po nowym roku.

 

 

 

Orzegowianie na szklanym ekranie 

17 grudnia  o godz.15.45 w TVP Katowice w programie ,,A kto nam zabroni”  wystąpi nasz mistrz fletni Pana – Marian Brzoza .Będzie też okazja zobaczyć  równie dobrze nam znaną ,z kilku koncertów w Centrum Inicjatyw Społecznych m.in.  występującą podczas jednego z tegorocznych czwartków muzycznych Bogusławę Piechurę .