Edek Jon -wspomnienie – TMO (9)

Edward Jon jak na dosyć długi już żywot Towarzystwa Miłośników Orzegowa wstąpił w szeregi tego stowarzyszenia stosunkowo późno, choć wcześniej podobnie jak wiele innych osób był jego sympatykiem i w kilku sytuacjach współpracował z nim. Na co dzień też utrzymywał kontakt z niektórymi członkami tej organizacji .Od lat też zaglądał na orzegowską stronę internetową.

Edek Jon zmarł  w trakcie trwania  kadencji zarządu TMO , którego był członkiem

Kiedy jednak już do TMO wstąpił  od pierwszego dnia stał się  jego aktywnym i w pełni zaangażowanym członkiem. Wraz z nastaniem nowej kadencji doceniono jego zapał i z otwartymi rękoma przyjęto go do zarządu.

Szybko znalazł  tu dla siebie takie formy aktywności ,w których się czuje najlepiej i mógł by być przydatny.
Tu też znalazł pokrewne dusze , ludzi nadających na podobnych falach ,szybko znalazł z nimi wspólny język co zaowocowało kilkoma wspólnymi przedsięwzięciami .
M.in  dzięki współpracy swoje pozycje wydawnicze mógł opatrzyć w  ilustracje i grafikę wykonane przez kolegów, Z zasobów TMO mógł  je wzbogacać udostępnionymi fotografiami.
W TMO też uwolnił cały swój potencjał estradowca , raz po raz dając popisy wokalne  przy różnych organizowanych przez stowarzyszenie wydarzeniach biesiadnych czy kulturalnych .

Oklaskiwano jego brawurowo wykonane piosenki własnego autorstwa podczas Majówki na Karolu. Prawdziwe show  dał podczas  zorganizowanej zresztą przez niego wyprawy do Górnośląskiego Parku Etnograficznego, gdzie jako przewodnik podczas  oprowadzania po skansenie grupy z TMO w zależności od omawianego tematu  wcielał się w różne postacie.
I tak stał się na chwilę bacą, z góralską  ciupagą i  gwarą, następnie i tu akurat nie musiał specjalnie się trudzić, ubrał się w mundur górniczy , który nosił przy różnych okazjach w całej swej długiej drodze zawodowej pracując na kopalni. Nie mógł mu też być obcy wątek  ze skarbnikiem, z przedstawioną  swoją wersją legendy o tym   zamieszkującym podziemia kopalni i strzegącym jej skarbów duchu.

 

Edek Jon był dobrym duchem grupy. Zawsze też w wielu sytuacjach można było na niego liczyć .  Będzie go w TMO brakowało.

 

Na co dzień udzielał się w wielu podejmowanych działaniach TMO. Tu podczas sprzątania starego cmentarza.

 

 

 

Podczas kwesty  na starym cmentarzu

 

 

Przez kilka sezonów dziadek Edek opowiadał bajki dzieciom w jednej z chat chorzowskiego skansenu .Te doświadczenia spożytkował podczas wizyty z prezesem TMO Jurkiem Kasperkiem w jednym z przedszkoli opowiadając językiem przystępnym dla maluchów o postaci Karola Goduli i jego ulubienicy a w późniejszym czasie spadkobierczyni  jego ogromnej fortuny Joasi ,w dorosłym życiu hrabiny Joanny Schaffgotsch .

 

 

Za namową kolegów z TMO wystąpił w  popularnym programie ,,Słownik  polsko@polski” gdzie z galerii ,,Czapla ” miał przyjemność łączyć się z Wrocławiem i porozmawiać z profesorem Janem Miodkiem .Tu też  przydało się jego obycie z kamerami i mikrofonem .

 

W ostatnich latach Edward Jon nie tylko sam prowadził wiele audycji radiowych i telewizyjnych ,ale też często był zapraszany do stacji lokalnych .

 

Edek Jon wśród wielu pasji był też  wielkim kibicem piłki nożnej .Bywał na wielu stadionach Polski i Europy. Osobiście byłem z nim na stadionach w Wolfsburgu , na Narodowym w Warszawie i Śląskim w Chorzowie . W tych miejscach nie byliśmy przypadkowo. Nasza obecność spowodowana była występami naszego Kuby Kamińskiego , którego gorącym sympatykiem był Edek.

 

 

Na meczu w Wolfsburgu

 

 

30 kwiecień 2o23 rok po meczu   podczas spotkania Kuby Kamińskiego z grupą  orzegowskich fanów, którzy w sile 25 osób udali się do Wolfsburga po to by zobaczyć  na boisku w akcji naszego pupila.
Wieczorem każdy z nas miał okazję zjeść wspólną kolację ,porozmawiać z Kubą i co oczywiste zrobić wspólne zdjęcie .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydawać by się mogło ,że to co dla nas każdego z kibiców mogło sprawić nam jakąś satysfakcję i przyjemność i sympatycznie zapaść w pamięci, dla Kuby jako wschodzącej gwiazdy ligowej piłki w Niemczech ,ale też już uznanej  w wymiarze reprezentacji  nasza wizyta owszem mogła być równie przyjemna w odbiorze ,ale też nikt nie oczekiwał  od niego nic poza tym mając na uwadze , to ,że Kuba Kamiński zyskiwał od tamtego czasu  na ogromnej popularności.
Udawało się  i udaje zresztą co prawda utrzymywać  z  Kubą kontakt ,nikt tego nie nadużywa ,ale to my interesowaliśmy się przebiegiem jego kariery i nawet nikomu by do głowy nie przyszło, że on sam może przejawiać jakiekolwiek zainteresowanie  swoimi fanami.
Po co te na pozór niewiele znaczące wywody ?
To epizod , którym się warto podzielić . Jako autor orzegowskiej strony , członek TMO , osobisty kolega Edka, który praktycznie każdego  dnia ma oczy i uszy szeroko otwarte by łapać wszystko co dotyczy Orzegowa  , o śmierci  Edka dowiedziałem się od  …..Jakuba Kamińskiego .

Podczas naszej rozmowy na Mesengerze ,nagle niespodziewanie Kuba zszokował mnie kompletnie informacją :

Pozwoliłem sobie zrobić screen z tego fragmentu naszej rozmowy, mimo, że raczej takich prywatnych rozmów nie powinno się upubliczniać ,ale uznałem ,że to piękny hołd w stronę Edka. Kuba potrafił  ze szczerością docenić to co robił Edward , jednocześnie  dał piękny wyraz tego ,że mimo ,że robi wielką karierę  żyje tym co dzieje się u nas .